Monic-and-Justin

"Uważaj gdzie chodzisz, bo może to się źle skończyć"

Login:
Hasło:
Zarejestruj się!

Kochane blogowiczki mam zepsuty komputer dlatego nie moge napisac rozdziałow.
Kocham was:*
Tagi: .
22.03.2012 o godz. 17:10

ROZDZIAŁ 1 "(...) kolejna kłutnia (...)

Mam dość, kolejna kłutnia z ojcem. Mam tego serdecznie dość! Jestem wściekła. Wygarnęłam mu wszystko. Jak mnie traktuje. Myśli, ze zarabia. Da mi dużo kasy i co? Ja chce miłości chociaż trochę :(, ale jej nie ma. Może się wyprowadzę? Nie, nie moge, mama by tego nie chciała. Zadzwonie do Sally, tak to będzie dobra myśl. Mamo dlaczego mnie opuściłaś?! DLACZEGO ?! - powiedziałam szeptem łkając
Wybrałam numer telefonu do Sally. Nie odbierała. Spróbowałam jeszcze raz. PIERWSZY SYGNAŁ, DRUGI, TRZECI. Już chciałam kończyć, ale odebrała
- Hej kochana, co tam u ciebie? - mówiła
- Znowu pokłuciłam się z ojcem - mówiłam płacząc
- Alice, tak mi przykro - powiedziała ze smutkiem
- Spoko. Dam rade. - odpowiedziałam. Chociaż sama w to nie wierzyłam
- Przepraszam cię, Alice, ale nie moge rozmawiać. Mama mnie woła, pewnie coś chce, bo złamała nogę. Pa
- Pa - odpowiedziałam smutnym głosem
Było mi przykro z powodu jej mamy. No więc może zadzwonie do David'a
- Cześć kochanie, co tam u ciebie - spytał, gdy odebrał telefon
- Yyy kochanie? Nie ważne - powiedziałam zdziwiona
- No co, skoro Sally może mówić kochana to ja kochanie? - spytał
- David. Mówiłam ci już - nie dał mi do konczyć
- No wiem. - powiedział ze smutkiem
- Nie smutaj, chodź do mnie, przytul i pocałuj - powiedziałam i sie rozłączyłam. Nie wierzyłam w to co powiedziałam
5 minut póżniej...
Zeszłam na dół, by otworzyć drzwi. Wyszłam na dwór był poczatek czerwca, czyli jeszcze rok szkolny. Była godzina 23:45. Czekałam na niego, ale jego nie było, nie było...

Co ja głupia sobie myślałam? Chciałam tylko by ktos mnie przytulił, zainteresował sie mną, wkońcu. Ale nie po co? Nawet chłopak, który jest moim przyjacielem i chyba mnie kocha nie chce się ze mna widzieć. Zaczęłam płakać opierałam się o drzwi, a jego nie było...

Zamknęłam oczy, troche ulżyło pewnie myślicie: "Jaka ona jest głupia, znowu sie nad soba użala"
Kolejne krople spływały, a ja stałam bezczynnie. Nagle cos poczułam
- Aliece, wkońcu dotarłem. Przepraszam, że tak długo, ale musiałem się jakoś wymknać z domu - dalej mnie przytulał. Chciał mnie pocałować, ale nie pozwoliłam mu nie teraz i nie tu...
- O co chodzi przecierz powiedziałaś, a zresztą - popatrzył na mnie ze smutkiem
- Choć - powiedziałam
- Gdzie? - spytał przybity
- Do domu ? - odpowiedziałam
Wzięłam go za rękę i poszlismy do mnie do pokoju. Nie wiem, czy pozwolic mu na to, a jak się zagalopuje, a tam raz sie żyje
- Siadaj - powiedziałam
- Dobra, ale Aliece powiedz, czemu mnie nie chcesz? Dlaczego ? Co we mnie jest nie tak?! - ostatnie słowa wykrzyczał
Oparłam się o parapet. Uśmiechnęłam się i powiedziałam
- Choć do mnie - mówiac to wyciagnęłam do niego ręce
- Po co ? - spytał dalej smutny
- Choć, nie gadaj tyle - pokazałam palcem, że ma przyjść
- No dobra - powiedział znudzony
Podszedł, a ja się do niego wtuliłam tak mocno, jakbym zaraz miała coś stracić, coś cennego. Istotnie przyjaciela.
Troche poluźniłam uścisk. Byłam na przeciwko niego. Pocałowałam go, on odwzajemnił pocałunek.
- Jesteś idealny, pod kazdym wzgledem - znów się do niego wtuliłam
- Dzięki i nawzajem - teraz to on mnie pocałował, a ja odwzajemniłam pocałunek
- Zostaniesz na noc - spytałam przygryzając wargę
- Wiesz chciałbym bardzo, ale... - nie dokończył, bo ja go pocałowałam - Oczywiście - powiedział z bananem na twarzy
- To cieszę się. Idę sie myć
- Okey - powiedział
Umyłam się, on też. Położyliśmu się w łózku. Wtuliłam się w niego i zasnęłam.

Sen Aliece
"Biegłam. Dlaczego? Hmm. Byłam zapłakana? Jacyś faceci mnie gonili. Zaczeli wołać: Stój dziwko! Nie wierzyłam w to co usłyszalam. Dogonili mnie. Zaczęli mnie gdzieś nieść. Krzyczałam póki nie dostałam czymś w głowe. Widziałam ciemność nic więcej, tylko ciemność"
cdn...


Następny rozdział jak będzie 8 komentarzy od każdej osoby jeden :*
Kocham was :*
Tagi: 1
11.02.2012 o godz. 16:23

Alice Smith(15lat) - nieszczęśliwa nastolatka, która nie ma matki, ponieważ umarła jej pół roku temu. Myśli że nikt jej nie potrzebuje. Jest smutna. Jej hobby to: taniec, śpiew. Mieszka w Los Angeles


Denis Smith (40lat) - tata Alice wiecznie zapracowany. Po śmierci żony zaczął 2 razy więcej pracować, zaniedbując córkę...

David(17lat) - przyjaciel Alice i Sally. Podoba mu sie Alice, ale po czasie bardziej będzie lubił, (kochał) Sally. Jego hobby to: jeżdżenie na deskorolce i BMX'ie, taniec, granie na gitarze elektrycznej i perkusji. Mieszka w tym samym mieście co Aliece

Sally(15lat) - przyjaciółka Alice i David'a. Podoba jej się David. Hobby: taniec, śpiew, granie na gitarze akustycznej. Mieszka w tym samym mieście co David.


Justin Bieber(17lat) - no chyba nie musze wam o nim nic opowiadać?! xD

Pattie Mallette(35lat) - mama Justina. Ładana, miła.


>>>>>>>>>>>>>>>>>>>>>>>>>>>>>>>>>>>>>>>>>>>>>>>>>>>>>>>>>>>>>>>>>>>>>>>>>>>>>>>>>>>>>>>>>>>>>>>>>>

Podoba się? Jak tak to fajnie, jak nie to trudno. Prolog jeszcze dzisiaj. KOCHAM WAS :*
10.02.2012 o godz. 19:37

Hej <3
Doszłam do wniosku, że nie będę dłużej pisać tego opowiadania, ale będę na tym samym koncie pisać nowe, ok?

Przepraszam ale nie mam pomysłu co dalej pisać w tym opowiadaniu :/
Kocham was :*
I dziękuje za prawie 2000 wejść. Smuci mnie tylko tak mała ilość komentarzy :(
Dziękuje za te 4 miesiące, chociaż mało pisałam, wiem
I jeszcze raz Dziękuje :*
03.02.2012 o godz. 17:28

Cześć kochani ;***
czytam wiele blogów o Justinie i mam dla was ciekawą propozycję o to jeden z blogów jest świetny: http://smiiiley.bloblo.pl/
Będę do zgodnie wdzięczna gdy będziecie go czytać i komentować ;)
Kocham was :*
Tagi: .
30.12.2011 o godz. 22:58

Proszę o komentarze.
Kocham Was :*
I przepraszam, że długo nie pisałam
28.12.2011 o godz. 13:33

Rozdział 6

Obudziłam się o 8:30. Niewyspana poszłam do łazienki się przebrać w to: http://stylistki.pl/bez-nazwy-131658/ i umyć.

Gdy wyszłam na stoliku leżała kartka od Justina. A w niej pisało tak:

"Kocham cię. Zejdź na dół mam dla ciebie kilka niespodzianek. Kocham :* "

- Ja ciebie też - powiedziałam szeptem

Zeszłam na dół i nie wierzylam własnym oczom. Schodziłam po schodach na przeciwko mnie stał Justin ze szczeniakiem

na rękach był przecudny słodki i do schrupania, ale za chwile ujrzałam, że za jego nóg wychodzą kolejne dwa szczeniaki.

Były takie słotkie. Wyglądały tak: http://www.google.pl/imgresimgurl=http://republika.pl/blog_kc_653356/1222755/tr/szczeniaczki.jpg&imgrefurl=http://www.psy.zafriko.pl/&h=374&w=450&sz=33&tbnid=3Wv4ppqEKNeWnM:&tbnh=90&tbnw=108&prev=/search%3Fq%3Dszczeniaczki%2Bhusky%2Bzdj%25C4%2599cia%26tbm%3Disch%26tbo%3Du&zoom=1&q=szczeniaczki+husky+zdj%C4%99cia&docid=0WtJGFiv6N0pAM&hl=pl&sa=X&ei=rGXTTpDtI8OChQeI0MDBDQ&sqi=2&ved=0CCsQ9QEwAQ&dur=8346

Zeszłam już po tych schodach i prztuliłam każdego szczeniaczka i Justina również.
- Dziękuje, są cudowne, tak jak ty
- Do usług moja księżniczko - pocałowałam go namiętnie i przytuliłam
- Jak myślisz jak je nazwiemy? - spytałam
- Nie wiem. To są wszystko psy, czyli trzy samce - uśmiechnął się słodko
- Może, Peace Pray Love. Co ty na to? - sytałam
- Yyyy..... a jak to brzmi po polsku? - zapytał
- No, pokój, modlitwa, miłośc. - odpowiedziałam
- Fajniej to brzmi po angielsku, no nie?
- Tak, wiem
- Teraz kolejna niespodzianka - uśmiech nie schodził mu z ust
- Justin po co to?
- Bo cię kocham
- Ale Justin ja cię bez tego kocham - wpiłam się w jego usta
- No dobrze, ale teraz kolejna niespodzianka - powiedział
- No, dobrze
- Zamknij oczy - powiedział
Jak kazał też zrobiłam, poczułam na szyji coś. I zobaczyłam to http://www.eimpuls.pl/sklep/popup_image_2.phppID=148&osCsid=mccarptcagzgb

Był przepiękny.
- Justin... - i rozpłakałam się. Niewiem czemu
- Monic, czemu płaczesz? - był przerażony
- Justin, to są łzy szczęścia ! - wpiłam się w jego usta - Dziękuje!
- Mam taki sam tylko oczywiście z literką "M" - dał mi buziaka w policzek
- Justin dziękuję -
- Nie ma za co skarbie - kolejny raz mnie pocałował
- A tera może pójdziemy na spacer, co?
- No pewnie, kotku
Poszłam po buty i Justin też i wyszliśmy chodziliśmy po parku, gadalismy:
- Monic wiesz że cię kocham? - spytał
- Tak
- Może ogłosiłbym całemu światu, że jesteś moją dziewczyną?
- Nie
- Nie?
- Nie i koniec. Justin to może zagrozić twojej karirze i mojemu jak i twojemu zdrowiu. Nie!
- Monic prosze ja nie mam dłużej sił oszukiwać moich fanów
- Powiedz, ale jeszczze wspomnisz moje słowa
- Tak, napewno
Wrociliśmy do domu. Poszliśmy do pokoju Justina i zaczeliśmy grać w pytania. Trzeba odpowiedzieć na każde zadane

pytanie :)
- Dobra, a więc jesteś prawiczkiem - spytałam
- Yyyy........................................................
- Tak czy nie?
- Tak
- Ok teraz ty - powiedziałam
- Ymmmmmm jesteś dziewicą?
- Tak. Ile miałeś dziewczyn?
- Ja, mało 20, a ty?
- Ja nie miałam nigdy chłopaka jesteś pierwszy
- Żartujesz sobię ze mnie taka piękna dziewczyna jak ty nie miała chłopaka?
- Nie
- Ej, pobawmy się w karaoke
- Nie -powiedziałam
- Dlaczego?
- Bo nie umiem
- No i ważna jest zabawa
Pierwsza piosenka to był duet Mariah i Justina;
-Wow. I ty nie potrafisz śpiewać? Żarty sobie zemnie robisz- powiedział
- No bo... - zaczerwieniłam się
- No co kochanie?
- SIĘ WSTYDZE - ODPOPWIEDZIAŁAM
- Dobra to chodzimy na dół. Mam kolejną niespodziankę
- Justin... - powiedziałam
- Już nic nie mów
Zeszliśmy na dół i Justin podał mi czarną koperte. Otwarłam ją a tam były dwa bilety i bisało tak:
"Bilety na Karaiby. Pięciogwiazdkowy hotel"
Nie wierzyłam. Nigdy nie byłam na wakacjach.
- Dzięki ale nie mogę - posmutniałam
- Monic dlaczego?
- Bo ja nie mam nic do zaoferownia tobie, a ty ? Ja cię kocham bez względu na sławe i pieniadze - pocałowałam go
- Prosze cię Monic, pojedziemy tam, będziemy mieli fajne wakacje. Prosze zgódzi się, Monic - mówił przekonującym

głosem
- No dobrze - powiedziałam, ale miałam warunek
-Ale... - spytał
- Ale nie powiesz o nas mediom póki, nie będe gotowa, ok?
- No dobrze - powiedział całując mnie i zaczoł mnie obcałowywywać
-Ej która godzina ? - spytałam
- Nie wiem pewnie 20:30
- Justin przestan - wyciągnełam telefon z kieszeni a tam godzina 24
- Justin jest 24. Nie wiem jak ty, ale idę spać
- No dobra
Poszłam na góre umyłam się gdy wyszłam na moim łóżku leżał Bieber
- Bieber - powiedziałam
- Wstawaj nie mam zamiaru z tobą spać może chrapiesz?
Nie reagował, więc go zrzuciłam
- A więc to taka jesteś!! - powiedział przez śmiech - o ty już nie żyjesz
Zaczoł mnie łaskotać
- Nie Justin przestan nie chce - mówiłam przez smiech
W końcu przestał, a ja go pocałowałam i poszłam spać i tylko czułam ze ktoś mnie przytula (moja mycha xD)
Tagi: Kolejny
27.12.2011 o godz. 19:29

PRZEPRASZAM ZE NIE PISZE ALE NAUKA NO I MAM RĘKE W SZYNIE GIPSOWEJ
Tagi: .
16.12.2011 o godz. 17:17


Rozdział 5

Obudziłam się o 9:00, Justina nie było w pokoju zobaczyłam karteczkę:

"Pojechałem załatwić kilka spraw. Przepraszam cię. Nie będzię mnie do południa. Kocham :* "

Uśmiechnęłam się pod nosem i poszłam do łazienki ubrałam się w to http://stylistki.pl/bez-nazwy-120721/
Zeszłam na dół, a moim oczom ukazała się Sara i jakiś facet
- O Monic, to jest Bob. mój mąz i tata Justina - powiedziała
- Dzień dobry - powiedziałam
- Witam, widze, że Justin ma kolejną dziewczyne (sarkazm) - odrzekł
- Yyyy...... - zrobiła się niezręczna cisza
- Monic, Bob chciał powiedzieć, że no ten... - nie skończyla, bo poleciałam do swojego pokoju
Słyszałam tylko, że ktoś wszedł do domu. Chyba Justin.

- Cześć kochanie - powiedział wchodząc do pokoju
- Hej - odpowiedziałam obojętnie
- Co jest? - spytał
- Nic, a co ma być - odpowiedziałam
- Widze, że cos jest. Monic! - wziął moją twarz w ręce i pocałował - kocham cię i nie chce stracić!!!!!!!!!
- Twój tata powiedział, że masz kolejną dziewczyne - schowałam twarz w ręce
- Monic, ale to prawda. Ty nie jesteś TĄ kolejną, ty jestes tą którą będę kochać do końca życia - przytulił mnie
- Justin, ja przepraszam...... - to mówiąc Justin wział mnie za rękę i gdzieś mnie ciągnął.
- Ubieraj buty
- Po co?
- Bo idziemy na spacer
- Ale, no nie ważne

Wyszliśmy z domu kierując się do skateparku:
- Patrzcie Justin ma nową dziewczyne - powiedział jakiś chłopak
- Elo. co tam Justin, co to za dziewczyna? - spytało inne ciacho (ale nie ładniejsze od Justina xD)
- To Monic - popatrzył się na mnie
- Cześć - powiedziałam
- No, Justin już myślałem że nie będziesz mieć normalnej laski
- To Will. Mój najlepszy przyjaciel - powiedział Justin
- Siema - powiedział Will
- Siema - odpowiedziałam mu uśmiechając się
- Monic, nie obrazisz się jak pójdę sobie pojeździć na desce? - spytał Bieber
- Spoko, idź - mówiąc to poszłam usiąść na ławce
Rozmyślałam o mnie, o Justinie o jego kolegach i ogółem o życiu. Nagle ktoś do mnie podszedł i usiadł koło mnie
- Hej - powiedział - jesteś śliczna.... - widać, że się speszył
- Dzięki, ale przeraszam. Mam chłopaka - walnęłam prosto z mostu
- Szkoda..... - posmutniał - ale to nie przeszkadza w rozmowie, prawda?
- No też fakt - uśmiechnęłam się
- Mam na imię David - pokazał białe zęby
- Ja, Monic
- Jesteś...............
- Tak?
- Piękna
- Już mówiłeś
- Dziękuje - powiedział
- Za co? - spytałam
- Za to, że jesteś
- Spoko - odpowiedziałam
- Ja nie mam dziewczyny, bo żadna mnie nie chce - posmutniał
- Przykro mi. Napewno znajdziesz tą jedyną.

Gadałam z Davidem przez godzinę. On poszedł, a ja zostałam sama. Po chwili przyszedł Justin.
- Co tam kochanie?
- Nic - odpowiedziałam
- Co to za chłopak?
- To, David
- Przystojny prawda? - spytał po raz kolejny
- Tak, bardzo
- Ej, foch
- Oj no przestań - to mówiąc pocałowałam go w policzek
- I tak foch
- No weź Just - wzięłam Justina za rękę - KOCHAM CIĘ!
- Ja ciebię też - pocałował mnie namiętnie - już się nie gniewam
- Może pójdziemy na lody? - spytałam
- No ok, ale ja stawiam
- No dobra - odpowiedziałam
- Pa chłopaki ja idę - chłopcy dziwnie tak chytrze się na Justina popatrzyli
- Nara - powiedzieli churem

15 minut później...

- Jakie lody chcesz? - spytał się Justin
- Yyy...... może ty mi kup jakie chcesz - uśmiechnęłam się
- No ok - powiedział
Nie było go juz z 10 minut i nie wracał.....
Nagle zauważylam przez szybe, że całuje się z jakąś dziewczyną. Zaczęłam płakać, nagle stał się dlam nie nikim pieprzonym dupkiem. Znienawidziłam go w tej sekundzie. Nie poddałam się. Wkońcu przyniósł lody, a ja powiedziałam:
- Dlaczego ty mi to robisz?
- Ale, co kochanie? - był speszony
- Nie mów do mnie kochanie i posłuchaj dupku. Nienawidze cię! -wykrzyczałam
- Monic! Co ty wygadujesz?! - spytał ze łzami w oczach
- Co? Chcesz wiedzieć? - zapytałam spokojniej
- Tak
- Widziałam cię jak się całowałeś z tą dziewczyną! Ty... ty...! - mówiąc to rozgniotłam moje lody ja jego głowie. Wzięłam torebkę i poszłam. Szłam szybkim krokiem. Płakałam. Justin nie pobiegł za mną. Dupek, debil nienawidze go.

*** Oczami Justina***

Rozmowa telefoniczna z mamą:
- Mamo?
- Tak,synku?
- Pamiatasz tą ustawkę którą miałem mieć w tym tygodniu? - spytałem
- Tak z tą Avril Blach. No i co z wiązku z tym?
- To, ze poszłem z Monic na lody wszedłem do środka lodziarni w słuchawce usłyszałem (tej co mi dyktują), że mam pocałować ta całą Avril, która tam była no i Monic to zauwarzyła. Wydarła sie na mnie, powiedziała jakim jestem dupkiem i że mnie nienawidzi, dodatkowo wgniotła mi lody do głowy
- Justin tak mi przykro - powidziała z troską
- Może przekonaj ją, co? - spytałem
- Spróbuje - powiedziała
- Dzięki. Pa
Poszedłem kupiś kwiaty, chociaż nie wierzyłem, ze to coś da. No ale cóż

*** Oczami Monic ***

Dotarłam do domu. Przy drzwich stała Sara. Nie chciałam jej mowic o tym co się stało, ale ona chyba o tym już wiedziała.
- Monic to nie tak jak myślisz - powiedziała
- A jak? Byłam poprostu naiwna! - wykrzyczałam
- Nie, Monic posłuchaj ja ci opowiem to, ale wysłuchaj mnie do końca. Dobrze? - spytała
- Dobrze
- A wiec tak Justin jest gwiazdą i jak wiesz czasami są ustawki, że musi chodzić z tą dziewczyną, całowac sie z nią itd. No i właśnie w tej lodziarni to była ustawka on cię kocha ponad życie i nie widzi świata poza tobą
- No, dobrze może i wierze, ale na razie idę się umyć i ide się połozyć - powiedziałam
- Idz
Poszłam się myć. Umyłam włosy aleosowym szmponem, a ciało mleczkiem słonecznikowym po 30 minutach wyszłam z łazienki naga. Niestety.....
- Przepraszam cię Monic! - powiedział dając mi kwiaty
- Yyy.... odwróć się jestem naga - powiedziałam
- Widze. Mrauu
- Spadaj
Wzięłam koszule i poszłam się przebrać.
- Monic naprawdę cię przepraszam
- Nie przepraszaj, to ja cię przepraszam juz wszystko wiem
- To dobrze - powiedził i pocałował mnie
- Ja ide spać - odpowiedziałam
- Ja też - odrzekł i pocałował mnie jeszcze raz
- Dobranoc
- Dobranoc
Rozmyślałam jeszcze o tym co się stało i zasnełam

....................................................
Dzięki że to czytacie.
Kocham Was :***
Moim zdaniem nuda:p
Czekam na komentarze
Dzięki :*
Tagi: Rozdział 5
25.11.2011 o godz. 19:08

PROSZE O KOMENTARZE
Kocham was
DZIĘKI :*******************
Tagi: .
19.11.2011 o godz. 18:59

Rozdział 4 cz.2


*** Oczami Justina ***

- A więc Monic - speszyłem się - No wię chciałem ci powiedziec że....
- Tak Justin? - spytała
- No więc ja jestem - nie zdążyłem, bo zauważyłem dziki tłum fanek biegnący w naszą strone
- Monic musimy uciekać
- Dlaczego?
- Bo musimy uciekac - powiedziałem
- Nie oto chodzi. Dlaczego one nas gonią? - spytała
- Ponieważ jestem gwiazdą pop'u, a one mnie kochają! - mówiac to wziąłem ją za rękę i zaczeliśmy uciekać


*** Oczami Monic ***

Co to ma być do cholery! On gwiazdą? Dobre mi żarty. Haha. To napewno jest
ukryta kamera. Ale nic trzebe się pośpieszyć.
Biegliśmy przez 10 minut aż w końcu dotarliśmy do domu Justina.
- Justin wytłumacz mi o co chodzi -powiedziałam
- Yyy... No więc dodawałem filmiki na YT i znalazł mnie Scooter Braun mój menager odnalazł mnie
i spotkał mnie z Usherem- taką gwiazdą no i tak jestem gwiazdą dziś - powiedział
- Hahahaha dobre mi żarty - zaczełam latać po całym domu - gdzie jest ukryta kamera? - powiedziałam
- Nie ! Monic to nie żarty - krzyknął i poszedł do pokoju
- Justin? Dlaczego się tak zdenerwowałeś? - usiadłam koło niego na łóżku
- Bo.... - spuścił głowe - bo ja cię kocham do cholery i nie chce cię stracić!!!
- Ale Justin nie jesteśmy parą - odpowiedziałam i popatrzałam mu głęboko w czekoladowe oczy i utonęłamw nich
- Ale możemy być... - mówiąc to zaczął mnie całować


*** Oczami Justina***

Zaczęłem od rąk, przeszedłem do szyi i zatrzymałem się na ustach. Dałem jej całusa. Zaczęliśmy się całować na początku normalnie, później namiętnie. Leżałem na Monic chciałem ściągnąć jej koszulkę, ale nie zdążyłem bo... no właśnie...
Do pokoju weszła moja matka:
- Justin co ty do cholery wyprawiasz?! - spytała zdenerwowana - przecież tak nie wolno!!!
- Yyyyy.... Mamo - zeszłem z Monic.
Ona obruciła się do nas tyłem było jej wstyd
- Mamo ja.... - nie zdążyłem powiedzieć, bo mama mi weszła w słowo
- Wyjdz. Justin - rozkazała
Ciekawe co che powiedzieć Monice. Mam nadzieje, że jej nie wyrzuci z domu.



*** Oczami Monic ***

Bałam się, że mnie wyrzuci z domu lub coś, ale okazało się to mylne
- Monic? - spytała rodzicielka Justina - Czy Justin chciał ci zrobić krzywdę? Zmusił cię do tego?
Byłam zdziwona.
- Nie... - zakrztusiłam się własną śliną - Nie
- Napewno? Możesz mi powiedzieć - dziwnie się na mnie patrzyła
- Tak, wszystko okej - powiedziałam
- No dobrze - mówiąc to wstała i poszła
Zaraz był przy mnie Justin z pytaniem o co jej chodziło. Opowiedziałam mu o tym. Gdy skończyłam powiedział:
- Na czym to skończyliśmy - uśmiechnął się cwaniacko
- Nie, Justin nie powinnismy - dałam mu całusa i chcialam iść do łazienki, ale Justin chwycił mnie mocno za nadgarstek
- Ałłłłłłł, puść nie - chciało mi się płakać
- Monic, KOCHAM CIĘ I PRZEPRASZAM - powiedział i przytulił mnie
Poszłam się myć, trochę pogadaliśmy jeszcze i nie wiem kiedy ale zanęłam.....


....................................................
Twierdze, że
Po pierwsze za krótki
A po drugie początek jest śmieszny
Dzięki,ze to czytacie !!!!!!1 :*******
19.11.2011 o godz. 18:17

Na prośbę klaudiakoterjustinbieber nie zakończe pisania
właśnie pisze kolejny rozdział i jeszcze dzisiaj go dodam

Dzięki :**********
Tagi: Prośba
19.11.2011 o godz. 18:03

Musze was zmartwic chyba nie będe pisać już tego bloga ponieważ nie mam pomysłów już ale spróbuje jeszcze dzisiaj dodać rozdział
Tagi: dzięki
10.11.2011 o godz. 16:38

wiem jestem beznadziejna ale mama jest chora iiii
mo sami rozumiecie
08.11.2011 o godz. 19:26

Przepraszam was naprawdę nie dałam radę, a obiecałam napisać rozdział. Będę dodawać co tydzień rozdział i obiecuje napewno że dodam w środku tygodnia, żeby wam to wynagrodzić.
Tagi: przeprosiny
06.11.2011 o godz. 18:43

Ten blog jest bardzo ciekawy będę się cieszyła.
Oto on:

http://klaudiakoterjustinbieber.bloblo.pl/
31.10.2011 o godz. 18:55

Rozdział 4 cz.1

*** Oczami Justina ***

Obudziłem się o 6:00. Monic jeszcze spała, była, jest i zawsze będzie słodka. Pomyślałem. Nie umiem o niej zapomnieć. Jej słodkie usta, śliczne blond włosy. Chyba się ..... nie, przecież... jednak tak. Zakochałem się w niej.

Kończąc te przemyślenia obudziłem Monic, a raczej próbowałem:
- Monic wstawaj - wyszeptałem jej do ucha
- mmmmmmmmmmmmmmm ja chce spać - powiedziała przez sen
- Kochanie wstawaj
- Cicho i nie mów do mnie kochanie - odpowiedziała i obróciła się w moją stronę.
- Choć, śniadanie już jest, mama właśnie je przygotuje.
- Że co proszę ?! - spadła z łóżka - auu, czemu mi od razu nie powiedziałeś? - wyglądała na wystraszoną.
- Idę się umyć i ubrać - powiedziała
- Mogę iść z tobą? Mrrrrrrrrr - spytałem podniecony
- Spadaj - mówiąc to trzasnęła drzwiami od łazienki.

*** Oczami Monic ***

- Jezu, proszę pomóż mi. Żebym dobrze wypadłe przed mamą Justina - powiedziałam szeptem
Zaczęłam się ubierać, a mianowicie w:
- ciemno granatowe, wchodzące w czerń jeansy
- T-shirt koloru niebieskiego z czarnym napisem summer often
- białe buty z nike, oczywiście znak nike na czarno
Gdy skończyłam się ubierać, wybiegłam z łazienki i niepewnie z pokoju zeszłam trochę ze schodów i usłyszałam jakieś głosy:
- Mamo? - spytał Justin
- Tak? - odpowiedziała mu jego matka
- Czy nie będzie ci przeszkadzać jak Monic zamieszka z nami? - spytał
- Nie, wygląda na sympatyczną. Może u nas zamieszkać.
- Świetnie
- Dobrze już dobrze nie ściskaj mnie tak - powiedziała jego rodzicielka - a ile Monic ma lat?
- No wiesz mamo. No czternaście.
- Dobrze, zamieszka z nami pod jednym warunkiem - powiedziała
- Pod jakim ? - spytał Justin
- Będziecie spać w osobnych łóżkach
- Oczywiście mamo, nie jestem taki
- Lubisz ją ?
- Tak, bardzo chyba się w niej zakochałem
- A ona o tym wie? - ponownie spytała
- Tak, tylko ona mnie odpycha
- Nie dziwie jej się już jeden człowiek zrobił jej krzywdę - powiedziała
- Tak wiem, przecież
Zeszłam do kuchni:
-Dzień dobry
- Dzień dobry, choć tu kochana - powiedziała rodzicielka Justina
Podeszłam, a ona się do mnie przytuliła. Czułam się dziwnie, ale bezpiecznie. Chciało mi się płakać, bo od dawna nie miałam kogoś, do kogo mogłabym się przytulić.
- Mamo! - krzyknął Justin
- Co? A no tak musze cię puścić
- Dzień dobry skarbie - powiedział do mnie Justin
- Dzień dobry kochanie - pocałowałam go w policzek, a on się zdziwił, bo byłam dla niego chłodna.

Byłam już bardzo głodna więc spytałam :
- Przepraszam, co jest na śniadanie? - spytałam
- Nie przepraszaj. Dzisiaj są gofry - powiedziała mama Justina
- Świetnie, więc momoge pani - zaoferowałam się
- No dobrze, ale pod jednym warunkiem - popwiedziała
- Jakim?
- Nie będziesz do mnie mówić pani, tylko po imieniu
- Ale czy to wypada - spytałam
- Jak najbardziej, a więc jak ? Mam na imię Sara - przedstawiła się i podała mi rękę
- A ja Monic - również się przestawiłam

15 minut póxniej...
Po zjedzonym śniadaniu pomogłam mamie Justa posprzątac ze stoły. Fajnie się z niz gadało. Była jak matka dla mnie.
- Monic?
- Tak - wyciągnoł mnie z rozmyśleń
- Chciałbym cię zaprosić na lody do parku i moglibyśmy tam porozmawiać
- Możemy iść - powiedziałam obojętnie
- To świetnie jest 10: 30 . Może pójdziemy już?
- Spoko - odpowiedziałam
- Mamo wychodzimy do parku! - powiedział
- Justin choć na chwile
Rozmowa Justina i Sary:
- Justin? - spytała
- Tak, mamusiu ?
- Czy ona wie że jesteś gwiazdą?
- Yyyyy chyba nie
- To jej to powiedz
- Dobrze mamo
- To dziwne nie sądzisz? - spytała poraz kolejny
- Ja się jej nie dziwie, ale przecież jakoś musiała mnie widzieć jako gwiazdę ? - powiedziałem.
Podeszłem do Monic i pocałowałem ją w policzek

*** Oczami Monic ***

Szliśmy gdzieś z 10 minut. Doszliśmy do ślicznego parku. Zauważyłam jak Justin gdzieś biegnie, zaraz znowu stał przy mnie i dał mi kwiaty
- To dla mojej ślicznej królewny - powiedział
- Dziękuję - uśmiechnełam się
- Choć usiądziemy na ławce - zaoferował się
Justin usiadł, a ja obok niego, pokazał ręką na swoje kolana i powiedział:
- Usiądzi na mojich kolanach
- Yyyyy..... No dobrze - zakłopotałam się
- A więc chciałem ci oczymś powiedzieć...........
CDN...........
Tagi: .
31.10.2011 o godz. 10:35

Przepraszam was bardzo, ale problemy życiowe :(
Dodam napewno jutro rozdział kocham was :****
Tagi: .
30.10.2011 o godz. 19:46

Hejka dodam rozdział w piątek albo w sobotę. A to blog pewnej dziewczyny bardzo fajny jak może cie to przeczytajcie: http://ciampu.blogspot.com/ . Dzięki za wszystko.
Tagi: .
25.10.2011 o godz. 20:34

Rozdział 3

Biegłam nie wiadomo gdzie. Miałam załzawione oczy i
strasznie bolały mnie plecy. Nagle dobiłam do kogoś
to był Justin:
- Monic co się... - nie zdążył powiedzieć bo ja
zaczełam znowu biec.

*** OCZAMI JUSTINA ***

Biegłem za nią, miała całe poranione plecy.
Wyglądało to tak jak by ktoś zbił ją batem.
Wyglądało to okropnie.

*** OCZAMI MONIC ***

Wiedziałam o tym, że Justin za mną biegnie. Dobiegłam
na małą plaże. Nie miałam już sił, więc usiadłam, a
potem położyłam się na piasku. Justin w 5 sekund był
przy mnie, chciał mnie przytulić, ale ja mu na to
nie pozwoliłam. Wystarczy, że jedna osoba mnie
skrzywdziła.
- Monic, co się stało? Co z twoimi plecami? - spytał
ze strachem w oczach.
- Zostaw mnie do cholery !!! - płakałam - zostaw -
nie miałam już siły.
- Ale .... - patrzył jeszcze bardziej przejęty
ale nic nie powiedział.
Patrzył mi prosto w oczy, moje załzawione oczy, a
ja nie umiałam mu od powiedzieć. Teraz to ja
się chciałam do niego przytulić i też tak zrobiłam.
Uspokoiłam się i zaczełam mówić:
- A więc: poszłam do przyjaciółki mojej mamy, bo od
czasu do czasu opiekowałam się jej dziećmi. Poszłam
tam bo byłam głodna. Mój tata wszytko przepija, ale
udaje wielkiego ojca, że mówi kiedy mam i o której
wrócić do domu. Ale mniejsza o to w zamian za to, że
jadłam u Melani(bo tak ma na imię przyjaciółka mojej
mamy) opiekowałam się jej dziećmi. Dla mnie to było
jak zabawa. Zasiedziałam się do 21:00, a w domu
miałam być o 20:00 i dla tego tata zbił mnie
kilkanaście razy paskiem, a że był pijany to walił
nim 3 razy mocniej. - zaczełam znowu płakać - Pewnie
spytasz gdzie moja mama. Moja mama nie żyje zmarła
na raka płuc.
- Nie płacz, proszę - przytulił mnie jeszcze mocniej
- Jesteś w stanie iść? - zapytał z troską
- Tak
- A więc to może pójdziemy do szpitala, opatrzą ci
te rany?
- Dobrze, ale przyrzeknij, że nie powiesz lekarzom
co się stało - popatrzyłam na niego
- Dobrze nie powiem, ale ty nie pójdziesz do swojego
domu tylko pójdziemy do mojego, zgoda ?
- Dobra, niech ci będzie.
Na tym nasz rozmowa się skończyła, szliśmy do
szpitala w milczeniu. Wtuliłam się w Justina.
Dotarliśmy do szpitala.
- Dzień dobry, czy jest jakiś wolny lekarz, albo
pielęgniarka? Moja dziewczyna spadła ze skały i
porozcinała sobie plecy - powiedział
- Dobrze proszę iść za mną - powiedziała kobieta
Wprowadziła nas do jakiegoś pokoju i tam
czekalismy na lekarza.

30 minut później..

- Dobrze, a więc pani Monic prosze zmieniać
opatrunek co 2 godziny i smarować maścią,
którą przepisalem pani na recepcie - powiedział
- Dobrze, dziękuję zaopiekuje się Monic jak
trzeba - powiedział Justin
- Dowidzenia - powiedziałam razem z Justinem

Gdy wyszliśmy ze szpitala Justin zapytał:
- Więc pójdziemy teraz na lody, a potem do mojego domu, ok?
- No, ale to nie będzie kłopot - spytałam
- Monic, przestań nikomu nie sprawisz kłopotu
- OK. To chodzimy.

Poszliśmy do McDONALD'A oczywiście nie skończyło się
tylko na lodach. Wzieliśmy 2 HappyMeal, a potem
bawilismy się zabawkami jak małe dzieci.
- Monic ? - spytał Justin
- Tak ?
- Chciałem ci powiedzieć, znaczy ,no - zaczoł się zacinać
- No wykrztuś to z siebie - powiedziałam ze śmiechem
- Bo, wiesz zakochałem się - wyszczeżył do mnie zęby
- Tak? W kim ?
- No w takiej ślicznej blondynce, ktora ma niebieskie oczy
i jest niezwykle sexi
- Tak ? Akim ona jest ?
- To no, to ty - Justin spuścił głowe
- Ale jak ..... prz-cież- co - jak-yyyyy - zaczerwieniłam
się, ale w tym momencie Justin mnie pocałował.
Odepchnełam go i zaczełam uciekać, ale tak do zabawy.
On zaczoł mnie gonić. Wkońcu mnie dogonił i przytulił.

Po pieciu minutach zaczeliśmy wracać do jego domu.
Była 19:00 weszlismy do domu. Spotkaliśmy mame Justa.
- Dobry wieczór - powiedziałam
- Dobry wieczór- powiedziała z uśmiechem do mnie
- Mam na imię Monic i... - posmutnialam
Justin opowiedział wszystko swojej rodzicielce. Była
bardzo przejęta tym co się stało. Justin ma piękny dom
i duży, poprostu śliczny.
Po 30 minutach chciało mi się spać, tak nagle.
Miałam spać w jednym łóżku z Justinem. Poszłam się
umyć. Justin i jego mama pomogli mi założyc opatrunek.
O 20:00 chciałam spać, ale justin mi nie pozwolił, bo
cały czas mnie denerwował, albo mnie łaskotał , albo
coś tam jeszcze:
- Justinnnnnnnnn!!!!!!!! - wykrzyczałam
- Nie denerwuj się mała - powiedział
Wkońcu się położyliśmy, przytulił się do mnie i zaczoł
mi mówić do ucha słowa typu: jesteś sexi. wiesz co kocham
cię. Nie słuchałam go powiedziałam: Dobranoc i zasnołam.
Tagi: .
24.10.2011 o godz. 20:51